W moim opowiadaniu postaram się wykazać, że Nasi – tzn. Obywatele miasta Konina od zawsze w awangardzie stali.

Na zdjęciu jeden z pierwszych konińskich cyklistów – Józef Jesiołowski. Awangarda Każdy z poruszających się pojazdem napędzanym siłą ludzkich mięśni wie, że obecnie używana nazwa rower pochodzi od firmy „Rover” z Anglii, bowiem właśnie stamtąd sprowadzano do Polski pierwsze bicykl

e. Pomijając szczegółową historię bicyklu zatrzymajmy się na chwilę przy końcu lat dwudziestych. Wówczas oprócz już wcześniej działających w Polsce zakładów prywatnych, w 1929 roku powstała Państwowa Wytwórnia Uzbrojenia w Warszawie, w której podjęto produkcję rowerów marki „Łucznik”.

W tamtych czasach produkowany pojazd należał do towarów „luksusowych” i musiało upłynąć dziesiątki lat zanim stał się „powszechnie dostępnym”.

Dlatego należy być dumnym, że niektórzy mieszkańcy grodu nad Wartą prawie 80 lat temu przewidywali konieczność budowania ścieżek rowerowych.

Z posiedzenia ówczesnej Rady Miasta Konina w dniu 4.V.1933 dowiemy się, że; …„Następnie Radny Jan Zięba przemawiał w przedmiocie przeznaczenia jednego z chodników biegnących wzdłuż szosy Czarków – Konin dla jazdy rowerowej” Niestety ówczesne władze miasta nie były tak szeroko otwarte na tego typu propozycje, stąd…

– „Wyjaśniono że chodniki te należą tylko dla ruchu pieszego i że Rada w powyższej kwestii żadnych decyzji podjąć nie może”. W celu chronologii wydarzeń dodam, iż pierwsza trasa rowerowa na świecie została wybudowana w 1900 roku pomiędzy Pasadeną, a Los Angeles. Wracając do Polski, to dopiero w rok po sugestiach „naszego” Jana Zięby na łamach prasy ukazały się anonse o otwarciu w Poznaniu „pierwszej miejskiej trasy rowerowej w Europie Środkowo – Wschodniej”.

Może obecni przedstawiciele mieszkańców grodu nad Wartą okażą się bardziej światłymi i pomysł Jana Zięby sprzed 80 laty doczeka się wreszcie realizacji? Wyposażeni w system GPS oraz wędrując przy pomocy „Google Maps” nie zdajemy sobie sprawy, że już w latach trzydziestych ubiegłego wieku odpowiedzialni za planowanie oraz kartografię w Koninie właśnie w fotografii robionej z „nieba” upatrywali przyszłość.

Proponuję przenieść się do 26 czerwca 1934 roku, by zapoznać się z zapisami ówczesnej Rady Miasta; …Przed rozpatrzeniem powyższego porządku dziennego Przewodniczący zgłosił wniosek nagły o uzupełnienie tego porządku punktem trzecim; Pismo Wydziału Powiatowego w Koninie z dnia 26 czerwca b.r. A 1760/34 w przedmiocie sporządzenia fotoplanów miasta. Rada Miejska powyższy porządek obrad zaakceptowała i przystąpiła do jego rozpatrzenia.

Odnośnie wniosku punkt III; Pismo Wydziału Powiatowego w Koninie z dnia 26 czerwca b.r. A 1760/34 w przedmiocie sporządzenia fotoplanów miasta. Po odczytaniu powyższego pisma wyłoniła się dyskusja po zamknięciu której Rada Miasta uznała sporządzenie fotoplanów za zbyteczne, biorąc pod uwagę, że miasto Konin już posiada szczegółowe plany pomiarnicze, sporządzone przez mierniczego Majewskiego.

Sprawa sporządzenia fotoplanów miasta powróciła jeszcze raz na posiedzeniu Rady w dniu 10. 01. 1935. Zasadność sporządzenia fotoplanów tym razem referował inż. Dunin. Niestety podobnie, jak w pierwszym wypadku propozycja nie znalazła uznania w oczach włodarzy miasta. Ilu z nas dostawało wypieków na twarzy czytając autobiograficzne książki Olgierda Borchardta?

W publikacji pt. „Znaczy kapitan” Borchardt sporo rozdziałów poświęcił zbudowanemu w 1910 roku na pochylniach stoczni w Glasgow statkowi pasażerskiemu o nazwie „Kursk”. Historia statku po jego wodowaniu była związana z dwoma kompaniami, by ostatecznie w 1930 roku wspomniany liniowiec pod nazwą „Polonia” znalazł się pod banderą polską. Korab pływał również jako wycieczkowiec i w 1931 roku – jako pierwszy polski statek odwiedził fiordy Nordkapu. Jaki ma to związek z Koninem?

Otóż ma…, bowiem w dniach od 5 sierpnia do 19 sierpnia 1932 roku na liście pasażerów statku „Polonia” pływającego po morzu Północnym znajduje się nazwisko mieszkańca grodu nad Wartą.

Przeglądając księgę statku dowiemy się, że w kajucie z numerem 426, do koi oznaczonej literką „e” przypisano Kazimierza Słomczyńskiego z Konina. Nowo osiadłym w grodzie nad Wartą pragnę podpowiedzieć, że dla rdzennych mieszkańców miasta była to znacząca postać.

Jak z powyższego widać i w dziedzinie turystyki koninianie należeli do przedstawicieli awangardy – czego w obecnym roku mieszkańcom Konina szczerze życzę.

Tadeusz Kowalczykiewicz