Dzięki mediom co jakiś czas dociera do nas informacja o powodzi w Polsce. Przed laty wylewy Warty w grodzie z koniem w herbie można powiedzieć były „normą”. Obecnie – dzięki pobudowanemu zbiornikowi retencyjnemu w Jeziorsku, Konin oraz okolice omijają klęski powodowane wylewami wód. Najstarsi mieszkańcy i nie tylko, pamiętają „kaprysy” Warty, stąd zdarzało się, że po parku, czy ulicach Konina zamiast spacerować można było pływać.
W „dawniejszej” prasie pojawiały się mrożące krew w żyłach komunikaty, między innymi: Potop! Wisła połączyła się z Wartą!!!. Pozwolę sobie przywołać relację z 1924 roku- będącą jednocześnie komentarzem do zdjęcia. „…. Olbrzymia kra idaca od strony błonia miejskiego rozbiła się przy izbicach i przeszła pod mostem, kra rzeczna natomiast ruszyła się i wykonała obrót i uderzyła pod kątem na izbice od strony Syndykatu Rolnego, które zaczęły się chwiać, uniosły się w górę i pod naporem kry w położeniu poziomem runęły na most . Dwie z nich oparły się o pale mostowe, dwie zaś przeszły pod mostem szerząc zniszczenie wśród wiązania słabego mostu. Most na długości dwóch przęseł zagiął się. Około godziny jedenastej w nocy osłabione przęsła mostowe runęły i popłynęły z prądem. Pochód lodów trwał do rana. Przez cłą sobotę i niedzielę płynęły oddzielne kry…”
Tadeusz Kowalczykiewicz
