Podczas koleżeńskiego spotkania jeden z uczestników powiedział: Dobrze się dzieje, że na pozór mało znaczące epizody z „życia” miasta – bliskie naszemu dzieciństwu zachowaliśmy w pamięci. Pozostaje żal, że większość z nich – oprócz wspomnień jest niczym nieudokumentowana.
Dziś – kontynuował, dzięki wszechobecnemu internetowi oraz coraz doskonalszym nośnikom zapisu jest o wiele łatwiej, stąd pewność że wiele z nich przetrwa. Jednakże zawsze rodzi się problem – które ze zdarzeń należy zapisywać. Osobiście jestem zdania, że nikt z nas nie jest świadom co po latach wywoła zastanowienie, co uśmiech na twarzy, a co zostanie kompletnie pominięte.
Pamiętam jak przed wielu laty w notesie zrobionym podczas zajęć w Szkole Podstawowej nr 2 przy ulicy Wodnej prowadzonych przez Bronisława Jachimskiego zanotowałem: Pierwszego września 1968 roku – po remoncie oddano do użytku kino Górnik. O godzinie 16- tej odbył się pierwszy seans…, wyświetlono…, dzięki uprzejmości państwa…, siedziałem… itd.
Notatka powstała w sposób emocjonalny, bowiem wówczas kino było dla mnie czymś bardzo, ale to bardzo znaczącym… Dziś wiem, że ten na pozór epizodyczny zapis podczas wspominkowych rozmów wzbudza wielkie zainteresowanie. Podobnie było gdy już jako „wydoroślały” z wielką radością budowałem swoją świadomość, że dzięki założonej w 1973 roku przy skrzyżowaniu ulic: Dworcowej oraz 1 Maja pierwszej w mieście sygnalizacji świetlnej Konin staje się „metropolią”. Ponieważ moje korzenie w grodzie nad Wartą sięgają wieków, stąd pełen dumy w rok później również odnotowałem, że podobną sygnalizację zamontowano na skrzyżowaniu obecnych ulic: Szarych Szeregów oraz 3- go Maja.
Przecież obecnie spoglądamy na sygnalizację świetlną prawie beznamiętnie, uznając ją za coś naturalnego i wręcz koniecznego. Czy bez zapisów prawie sprzed pół wieku bym o ówczesnej „innowacji” z naszych ulic pamiętał? Wątpię, stąd uważam…, ba wręcz namawiam, bowiem ars longa vita brevis.
Tadeusz Kowalczykiewicz
