Panie dzieju… jak to w Koninie z pogodą różnie bywało
Epatowani informacjami o nawałnicach, czy też temperaturowych skokach zwykliśmy owe zjawiska nazywać anomaliami pogodowymi. Dostępność, oraz szybkość telewizyjnego lub internetowego przekazu pozwala nam uwierzyć, że „kaprysy” aury mają związek tylko z „obecnymi czasami”.
O pogodzie można bez końca, rozmawiając o „dawnej aurze” najczęściej owe fakty łączymy z epizodami z naszego życia. Z tego powodu jedni optują za określeniem zimy z 1979 roku, za „zimę stulecia”. W zamian bardziej wyposażeni w „lata” powyższe miano łączą z zimami z lat 1963, 1964 lub 1970, gdy tegoż roku średnia temperatura stycznia wynosiła -19 stopni Celsjusza. Wspomnienia pogodowe w wyniku epizodów z nimi związanymi dotyczą nie tylko okresu zimowego, stąd w mojej pamięci na zawsze utrwaliła się trąba powietrzna z początku sierpnia 1965 roku. Do tej pory widzę „fruwające” niczym piórka załadowane snopami słomy wozy …. opieram się przed wspomnieniem widoku koni z połamanymi nogami… Pozrywane dachy domów, stodół, drwalników – spustoszone obejścia, to obraz moich wspomnień …
Ponieważ w retrospekcyjnych wędrówkach nie chciałbym opierać się tylko na własnych zapisach, stąd posłużę się informacjami z lat ho…, a może i starszych. Przeglądając fotogramy Marcelo Pęcherskiego można się naocznie przekonać o dramaturgii powodzi 1924 roku, ale przecież to nie jedyna klęska jaka nawiedziła nasz gród. Ukazujący się w mieście „Głos Koniński” o podobnych dramatach donosił wielokrotnie, dzięki czemu mogliśmy przeczytać, że; Nad Koninem 7 sierpnia 1922 roku pomiędzy godz. 6-8 wieczór przeszła burza połączona z nawałnicą wyrządzając ogrom szkód. Pozrywane zostały dachy, przewody elektryczne, a z kościoła parafialnego spadł krzyż. Podobnych szkód doznali mieszkańcy Rzgowa, Goliny, Zagórowa…
W maju 1923 roku w tymże „Głosie… poinformowano, że… nad Koninem przeszła wielka burza deszczowa połączona z gradem, deszcz ulewny pozalewał całkowicie niżej położone ulice miasta i powyrywał płyty trotuarowe przy ul. 3- go Maja. Deszcz w okolicy pozrywał drogi i mosty, a grad w kilku miejscowościach dotkliwie zniszczył zasiewy.
Podobne infromacje szokowały i w trzy lata później; ….Konin i okolice po okresie upałów od 10 lipca 1926 roku nawiedziła klęska deszczów. W poniedziałek 09. VIII. 1926 nad miastem przeszła burza gradowa. Padało 7 tygodni, ostatne krople spadły 28. VIII. 1926. Ucierpiały płody rolne….
Powracając do zimy, to dzięki informacji ze stycznia 1929 roku dowiemy się:…. od 9 lutego zaczęły się silne mrozy 24- 30 stopni Celsjusza. Z powodu silnych mrozów zamknięto w Koninie wszystkie szkoły powszechne. Według prognoz ludowych mrozy potrwają do 29 marca. W tym momencie powrócę do zakonotowanych w moim sztambuchu faktów ze stycznia 1964 roku. Wówczas zima była tak sroga, że pomimo doprowadzania przez woźnych do stanu „wrzenia” pieców kaflowych w „klasach” Szkoły Podstawowej nr 2 przy ul Wodnej temperatura ledwo co przekraczała 3 stopnie w plusie. Pomimo iż szkoły 1, 3, 5 posiadały centralne ogrzewanie temperatura w klasach była niewiele wyższa. Z tego powodu na dwa tygodnie zawieszono zajęcia szkolne.
W zamian w dniu 27 II 1931 ( przypomnę, że to jeszcze kalendarzowa zima)mieszkańców Konina oraz okolicznych wiosek zmroziła następująca informacja; …wskutek wylewu strugi Pokrzywnicy została przerwana droga przy moście we wsi Stare Miasto na wysokość 5 metrów. Przerwa w komunikacji na szosie Konin Kalisz trwała dwa dni…
Czy owe tak obecnie szumnie nazywane anomalie pogodowe związane są tylko z XX i XXI wiekiem? Otóż nic podobnego. W „Dzienniku Łódzkim” z końca marca 1888 roku znajdziemy przedruk pochodzący z „Gazety warszawskiej”; Po onegdajszem podniesieniu się poziomu Wisły pod Warszawą, od wczoraj woda opada. Pomimo to wyloty kanałów zasypane i machiny parowe pełnią około nich służbę. Natomiast z prowincji nadchodzą smutne wieści. Pyzdry i Koło otoczone wodą; Konin w części zalany, tak, że stację pocztową przeniesiono do środka miasta; most na szosie pod Kłodawą zerwany; stacya kolei żelaznej w Kutnie okrążona przez wody rzeki Ochni…. Dla mniej zorientowanych przypomnę, że w tamtym okresie „stacja pocztowa” znajdowała się przy ulicy Staszica.
Celem unaocznienia różnorodności pogodowej skorzystajmy z zapisów Instytutu Meteorologicznego w Warszawie: Poniższe dane wybrałem przypadkowo, a ich skąpość wynika z obaw, że mogę zanudzać, zatem: O ile spieszących na cmentarz w listopadowy wtorek 1832 roku prowadził piętnastostopniowy mróz, to dwa lata wcześniej i dwa później towarzyszyło im dziesięciostopniowe ciepło. Zwolennikom słów;… kiedyś to dopiero zimy bywały podpowiem, że średnia stycznia roku 1863 wynosiła plus 1,33°C, a całej zimy 1,06°C powyżej zera. Przemieszczając się o 15 lat w czasie dowiemy się, że średnia miesięcy zimowych 1878 roku, to 8,7 stopnia w plusie. A co mi tam…, podeprzyjmy się już bardziej „wiekowymi” adnotacjami, stąd korzystając z zapisów Jana Długosza dowiemy się, że: Boże Narodzenie w latach 1445, 1447, 1452, 1460 było łagodne i umiarkowanie śnieżne, natomiast w latach 1451, 1455, 1461, 1463 niemal jesienne, za to w roku 1450, 1453, 1456 bieżącym na Pasterkę dokuczał srogi mróz, oraz obfity śnieg.
Mawiają, że kobieta zmienną jest…, a ja wręcz kategorycznie temu zaprzeczając dodam, że to właśnie aura jest zmienną. Jednakże daleko jej do jakichkolwiek anomalii – natomiast bliżej do amplitudowych wahań.
Tadeusz Kowalczykiewicz
